niedziela, 17 kwietnia 2016

Torby poszły w plener...




Często mam tak, że zobaczę coś w internecie i natychmiast pragnę to uszyć:) Tak też było z tymi dwustronnymi torbami zakupowymi. Zobaczyłam ten tutorial u Pani Swojego Domu i stwierdziłam, że wstyd chodzić po zakupy z moimi starymi baaaaaardzo już wysłużonymi kupnymi torbami. A że zapasy kawałków bawełny wyszperane w second handach mam całkiem spore pozostało mi wybrać tkaniny i zabrać się do rysowania. W trakcie zapomniałam, że miałam zrobić boki po skosie i wyszły jednak prostokąty, a nie torby rozszerzające się ku dole:) Tutorial bardzo mi pomógł w kwestii jak poskładać części by wszystko się zgadzało po wywróceniu na prawą stronę.

I w ten sposób powstały dwie takie same różowe torby i jedna zielona. Bardzo miło zaskoczyła mnie jakość różowej bawełny we wzory, torba praktycznie się nie pogniotła mimo że przeleżała stłamszona w torebce 2 dni.










A to zdjęcia z dnia poprzedniego kiedy to próbowałam po raz pierwszy zrobić sesję na dworze:
Wiatr uznał, że zaprezentuje torbę w formie balonu;) 



Ps. Udało mi się też dziś odnaleźć imprezę Śniadanie przy Błoniach, gdzie miałam okazję poznać bardzo miłą Monikę z Hop Siup. Pogadałyśmy sobie chyba z godzinę o szyciu i szyciowych realiach. Zajrzyjcie na funpage, bo rzeczy tworzone przez Monikę są naprawdę piękne i precyzyjnie wykonane:)

Ps2. Robię zdjęcia torbom w parku. Przechodzi pan z psem:
- A co w tym jest ciekawego?
- W czym?
- No w tych torbach, że je pani fotografuje.
- Uszyłam je.
- A. Pomyślałem, że jakieś zwierzątko jest w niej zawieszone czy coś.

:D



piątek, 8 kwietnia 2016

Drużyna pingwina...

"Ale że co ja mam niby z nim zrobić?"

Mama poprosiła mnie o uszycie pięciu maskotek dla swoich uczniaków. Miały to być jakieś sympatyczne stworki, które będą odpowiednie zarówno dla chłopców jak i dziewczynek. Przeszukałam calutki;) internet i trafiłam na tutorial na pingwinki. 


Oryginalne pingusie były robione z bawełny i filcu, a moje są tylko z bawełny (a, no i skrzydełka z jakiejś dziwnej grubej dzianiny). Wszystkie materiały to perełki wyszukane w secondhandach. Oczka namalowałam farbką akrylową. Jeśli chcielibyście sobie takie stworzyć zajrzyjcie TU

Każdy z nich jest trochę inny w kształcie, jak to bywa przy handmade, ale chyba właśnie taki ich urok:) W środku wypełnione są tradycyjnie kulką silikonową, co pozwoli na ich bezpiecznie pranie. Mam nadzieję, że dzieciakom się spodobają:)







środa, 30 marca 2016

Postwielkanocny post po poście;)



Zaczęło się od tej pięknej bawełny, którą znalazłam w sh. "Nie wiem co, ale coś z niej uszyję";) I przyszedł okres przed Wielkanocą i tak mnie naszło na takie wiosenne króliczki. Wyszukałam kształty królików (strona z legalnymi darmowymi grafikami), wydrukowałam w powiększeniu i odrysowałam na lewej stronie złożonego materiału. Przeszyłam ściegiem prostym po narysowanych liniach, zostawiając kawałek na wywinięcie. Wycięłam kształt zostawiając marginesy, nacięłam zaokrąglenia w ząbki, wywinęłam na prawą stronę. Przeprasowałam (ważne!). Pozostało tylko wypchać kulką silikonową i zaszyć ręcznie pozostawiony kawałeczek. Jako element ozdobny dodałam wstążki na szyi. Większy królik leży na kanapie i robi czasem za poduszeczkę, a mały to dekoracja parapetu. W sumie zrobiłam 2 duże i 3 małe, które rozdałam jako prezenty.



Drugim tworem wielkanocnym były kraszanki.

Moje kraszanki

Do ich wydrapania użyłam frezarki do paznokci. Myślę, że wyszły całkiem nieźle:) Część wzorków wymyślałam sama, a część zaczerpnęłam z internetu. A oto zbliżenia na pojedyncze sztuki:






 Mam nadzieję, że odwiedził was zajączek i wzbogacicie się o nowe krawieckie skarby:)


poniedziałek, 21 marca 2016

Kolejna poducha do legowiska...

Minął rok i znów szyłam poduchę do lunowego legowiska (no dobra, półtora...) Wybrałam śliski materiał, wymierzyłam legowisko, obszyłam jajko, wywróciłam na prawą stronę, rozrysowałam tuneliki i przeszyłam. W powstałe rurki napchałam kulki silikonowej do połowy długości, zaszyłam, dopchałam drugą część i zaszyłam brzeg. Wuala!;)


 
Tyłek w legowisku, czyli jest okej...;)

A tutaj już legowisko przejęte przez jedyną panią i władczynię tego domu;) 

 

W kulkosilikonowym puchu śpi się jak w puchu;)

niedziela, 13 marca 2016

Bluza w kwiaty i Weekendowe Herbatki Szyciowe...



Zmierzamy ku wiośnie... Krokusy zakwitły na trawnikach i obserwuję jak z każdym dniem pojawiają się pierwsze malutkie listki na krzewach (temperatura niestety nadal zimowa...) Wiosna to moja ulubiona pora roku.

Z myślą o tym, że wkrótce zrzucimy ciężkie zimowe kurtki zabrałam się za szycie kwiecistej bluzy. Natrafiłam w lumpku na duża bluzę (100% bawełny w świetnym stanie) i zachwyciły mnie te różowe kwiatuszki. 

Oryginał wyglądał tak:




A tak wygląda po przeróbce:









Wykorzystałam wykrój z Anny Mody na Szycie Zima 4/2015 model 37. W zasadzie rozprułam wszystko co się dało poza listwą do zapinania i zaczęłam od początku. Zamiast ściągaczy na końce rękawów, dołu i na wnętrze stójki dałam cienką różową dzianinę, którą miałam upolowaną w lumpku. Musiałam się również trochę nagimnastykować w sztukowaniu by z rękawów 3/4 zrobić długie, ale się udało.

Błędy, które popełniłam i których wypadałoby uniknąć w przyszłości:
- chciałam użyć oryginalnej listwy z zapięciem, ale nie dodałam po bokach materiału i trochę przez to brakuje mi luzu w biuście
- nie podkleiłam stójki flizeliną i nie trzyma pionu
- nie dałam gumki w tunel na dole bluzy, może byłoby jednak lepiej dać...

--------------------------------------------------------------------------------------------------------------


Weekendowe Herbatki Szyciowe


Wczoraj spotkałam się ze szczeciniankami zainteresowanymi szyciem w Fabric Shop na pogaduchach (tutaj link do wydarzenia na fejsie). Dwie godziny minęły jak z bicza strzelił. Planowałam kilkuosobowe spotkanko, ale w  międzyczasie wszystko jakoś tak bardzo się rozpędziło... Nie wiem ile osób było w sumie, myślę że około 30. Zdjęć oczywiście żadnych nie zrobiłam, bo jak to zwykle planowałam je robić, a zajęłam się rozmowami;) Udało mi się poznać kilka nowych sympatycznych babeczek. Mam nadzieję, że te znajomości będą się rozwijać i spotkamy się na wspólnym szyciu:)


A tak poza tym to gdyby któraś z Was, czytających, miała ochotę na pogaduchy face-to-face o szyciu i nie tylko to zawsze może do mnie napisać i z przyjemnością się spotkam:)

  

sobota, 20 lutego 2016

Kotoodporne kwiaty...

 


Powolutku pojawiają się pierwsze oznaki zbliżającej się wiosny. Wykopałam kępkę przebiśniegów z działki i teraz kwitną mi na balkonie. Żonkilki w doniczce zdobią mi parapet. Zanim jednak prawdziwe  kwiaty zakwitły zapragnęłam tak popularnych teraz na szyciowych grupach wypchanych tulipanów. Nie potrzebują wody, są kolorowe i kotoodporne:)


Swoje tulipany oparłam na tych dwóch tutorialach: Tildahome (wykrój) i TwojeDIY. Usztywnione są słomkami do napojów, a główki wypchane resztką kulki silikonowej i przyczepione klejem na gorąco. Matriały to resztki bawełny i zielona bawełna z second handu.

Kilka porad i ważnych kwestii:

* Prasowanie - Bardzo ważne jest żeby przeprasować listki i główki kwiatów przed wypchaniem i przyszywaniem. Jeśli się tego nie zrobi zostają wymięte od wywracania na prawą stronę.

* Żeby ładnie wykończyć końce łodyżek można wcisnąć końce materiałowych tunelików w słomkę przy pomocy patyczka.

* Pamiętajcie o delikatnym ponacinaniu zaookrągleń dzięki czemu materiał się nie ciągnie i ładnie wygląda.

* Wywracanie tunelików na łodyżki nie będzie męką jeśli wszyje się w nie grubą nitkę dłuższą niż pasek materiału. Po zszyciu brzegu ciągnie się delikatnie za nitkę i w ten sposób wywraca tunelik. Zdjęcia poniżej pokazują jak to robiłam. Po wszystkim odcinałam nitkę. A tutaj jeszcze link do filmiku na youtube, na którym widać podobny zabieg.




 



I jeszcze raz efekt końcowy:


"Coś słabo pachną..."
"Sprawdzę czy coś jest tam ukryte..."


sobota, 23 stycznia 2016

Biegnie, biegnie renifer...

Grudzień zleciał nie wiadomo kiedy i mamy kolejny nowy rok. Styczeń też zaraz się kończy, no ale dosyć tych oczywistych oczywistości;)

Jeszcze przed świętami uszyłam takiego oto reniferka zainspirowana fotką, którą jedna z dziewczyn wrzuciła na szyciową grupę. Tutorial i wykroje możecie znaleźć TU. Wykorzystałam materiały z lumpków i kulkę silikonową. 


W grudniu odwiedziła mnie też moja przyjaciółka Kama i w twórczym nastroju zabrałyśmy się do produkcji kolejnych ozdób świątecznych. Kama poznała u mnie podstawy używania maszyny do szycia i okazała się pojętną uczennicą:)



W sumie powstały dwa renifery i trzy miękkie serduszka (mam tylko zdjęcie zwierzaków).


Uszyłam też w międzyczasie trochę ubrań, ale do tego fotografa by potrzeba i światła.... Więc kiedyśtam pokaże:)

Trzymajcie się ciepło:)