piątek, 18 maja 2018

Zdjęcia z kącika

Dziś uzupełnienie poprzedniego wpisu, czyli więcej zdjęć mojego kącika kreatywnego:)


Minky oczywiście chciała być na zdjęciu.




Puszki po kawie pomalowane sprejem na miedziano. Przezroczyste pojemniczki po Ferrero pozwalają łatwo coś znaleźć:)

Koszyczki od mojej przyjaciółki Kamy. Taka zdolna bestia:)




Bluszcz świetnie się tu sprawdza, bo potrzebuje bardzo  mało światła.


"Nie wchodzić! Słodka babeczka teraz szyje!", czyli urocza papierowa zawieszka na drzwi od Fabric Shop.

poniedziałek, 7 maja 2018

Panta rhei, czyli witam z nowego

Dużo wody upłynęło w rzecze. Złapałam się za tyle rzeczy, że blog odszedł w niepamięć. Czas na szybkie uaktualnienie twórczowistości (twórczość+rzeczwistość;)).

Przeprowadziłam się do pierwszego własnego mieszkania. Ogrom załatwiania i spraw do ogarnięcia, ale i ogrom szczęścia. Tak dobrze być na swoim. Nareszcie mogłam wykreować przestrzeń wokół mnie po swojemu. Najgorszy etap wstępnego urządzania już za mną. Oczywiście jednak w głowie jeszcze sto pomysłów i projektów, powiedzmy, wnętrzarskich. Póki co mogę pokazać wam jaki kącik kreatywny sobie wygospodarowałam. Jakość zdjęć niestety średnia, bo puszczone przez messengera w ramach chwalenia się komuś:)



Stanowisko jeszcze ciągle work in progress, ale już nabrało kształtu. Jeszcze przyjdzie czas na porządniejszą sesje. Miniuś za to pięknie zapozowała:)
A tu kilka zdjęć z procesu:


 Jak widać biureczko Micke z Ikei, ale nie byłabym sobą gdybym nie pokombinowała, bo oryginał wygląda tak:
źródło
Stwierdziłam, że biurko wejdzie za głęboko pod schody i będzie mi przeszkadzać belka od nich. Kupiłam dodatkowy kawałek blatu, wsporniki i zabrałam się za tak zwane hackowanie:) Musiałam też przerobić nadstawkę z prawej strony żeby weszła pod schody.



Ogólnie to walczyłam z tym chyba ze dwa tygodnie. Czy jest idealnie? Nie. Czy jestem zadowolona z efektu ogólnego? Zdecydowanie tak. 

Sosnowe komódki kupiłam na szczecińskiej giełdzie za 75zł za sztukę. Coś w podobnym stylu, ale z 'tektury' widziałam w Ikei za 300zł za jedną. Na pewno będę je odświeżać, ale jeszcze nie do końca zdecydowałam jak. 

Niebieskie wazoniki też z giełdy. Podobają mi się też jak grają z nimi puszki po kawie, które pomalowałam na miedziano farbą w spreju. Pokażę wam jak zrobię jutro zdjęcia egzemplarzy przed i po, bo wydawało się, że robiłam, ale nie mogę nigdzie znaleźć. 

W międzyczasie odnowiłam też dwa krzesła patyczaki i pufę, przemalowałam sypialnię i odpiłowałam belkę w nogach łóżka, rozebrałam do odnowienia kolejne patyczaki, inne krzesła, dwa fotele, kupiłam przepiękne dresówki na sukienki, uczyłam się jak wyplatać z papierowej wikliny, wydłubałam z kawałka deski podstawkę pod telefon... Ale o tym wszystkim w kolejnych, miejmy nadzieję nie za pół roku, postach.

Ps. A w sobotę idę szyć spódnicę z półkola na warsztaty do Fabric shopu w ramach Szczecin Szyje.

sobota, 16 września 2017

Tort idealny dla amatorów krawiectwa;)


Nadchodziły 30 urodziny mojej przyjaciółki Kamy, a ja nie miałam pojęcia jaki prezent mogę jej podarować. Myślałam, myślałam i w końcu wymyśliłam:) Jako że Kama również jest fanką wszelkich zajęć kreatywnych postanowiłam złożyć dla niej taki szyciowy tort


Założenie było takie, że wszystkie jego części mają być użyteczne w przyszłych projektach, więc nie chciałam ciąć materiałów, a jedynie tak je pozwijać i pospinać tasiemkami oraz szpilkami żeby po rozwinięciu były nienaruszone.

Wisienką na torcie były nożyczki Fiskars, które są ukochane przez krawcowe. Jak gdzieś kiedyś usłyszałam 'Kiedy raz spróbujesz Fiskarsów do cięcia materiałów nigdy już nie będziesz chciała wrócić do zwykłych nożyczek, nie ważne jak dobre ci się wcześniej wydawały...'. Potwierdzam.


W sumie w skład tortu weszły:

  • 3 tkaniny
  • 2 zamki błyskawiczne
  • ostre długie szpilki ze szklanymi łepkami
  • 2 kawałki taśmy parcianej
  • taśma z białymi różyczkami
  • 2 szpulki nici
  • 1 szpulka kordonka
  • nożyce Fiskars
  • mazak znikający
  • prujka i obcinaczka do nitek
  • ozdobne drewniane guziczki serduszka i plakietka HANDMADE
  • świeczki w kształcie cyfr 30


Igor stwierdził, że tort wygląda tak pysznie, że by go zjadł:D A jak wam się podoba? Chciałybyście taki dostać?:)

Zapakowany i gotowy na imprezę

sobota, 6 maja 2017

Folkowy przybornik keszerski

Rach ciach (parę dni:P) i kolejna wersja keszerskiego przybornika, tym razem dla mnie. Przy tym egzemplarzu poprawiłam kilka kwestii, m.in. dłuższy zamek pozwolił rozłożyć saszetkę 'na pół'.
Więcej o nich w poprzedniej notce, a tutaj zdjęcia:












Z procesu planowania jak to wszystko ułożyć:



środa, 3 maja 2017

Przybornik geocachera


Kiepsko u mnie z czasem ostatnio. W międzyczasie trochę szyłam, ale z siłami na dokumentowanie tego było już gorzej. Liczę, że przy zmianie godzin pracy to się trochę unormuje. No i dni już dłuższe:)

Tymczasem mogę pokazać jeden z ostatnich tworów. 

O geocaching'u pisałam dwa lata temu (TU). W kwietniu tego roku byłam zaproszona na urodzinowe ognisko Kamila, który też jest wkręcony w tę formę spędzania czasu. Wymyśliłam więc taki keszerski przybornik, dzięki któremu ktoś przed wyprawą na kesze chwyci tylko taki organizer i będzie miał przy sobie wszystko co może się przydać w terenie.

Projekt wykonałam sama od początku do końca. Miałam nadzieję na znalezienie jakiegoś gotowca do ściągnięcia i wydrukowania, ale nie napotkałam niczego podobnego. Miałam więc motywację by zaprojektować go od zera. Szczerze, sama byłam zdziwiona jak fajnie wyszło:D Solenizantowi aż się oczy zaświeciły kiedy rozsunął zamek w przyborniku i zorientował się co to jest:))






Na wierzchu naszyłam wycięty z filcowych literek i cyferek kamilowy nick geocacherski



Przybornik tak mi się spodobał, że właśnie szyję sobie podobny. Tyle że w moje ulubione folkowe wzory:) Na pewno i ten egzemplarz zaprezentuję, gdy będzie gotowy.

Ps. Końcowa kontrola jakości by Minkuś.


środa, 1 marca 2017

Koronkowa Madonna


Kolejna odsłona annowego wykroju na dzianinową bluzkę (Anna Moda na szycie 3/2014). Tłukę go niemiłosiernie, bo jest idealny:) A w szyciu super jest to, że z jednego modelu można zrobić tyle różnych wersji - szara z zielonymi rękawkami, zielona, szara agrafkowa, i jeszcze kolejne: czarna, szara, szara w maziajki, granatowo-niebieska, morska oraz bluza i tunika, które póki co nie doczekały się obfotografowania. Kiedy teraz wypisałam wszystkie stwierdzam, że jednak większości nawet nie wrzuciłam na bloga. Sporo z nich już się sprało, bo intensywnie je eksploatuję. Uwielbiam ten model.


Tym razem poszalałam z wykończeniami z koronki - dekolt i mankiety. Trochę mi się to kojarzy ze stylem Madonny z dawnych lat:)




Powolutku, widać już pierwsze oznaki wiosny. Liczę na więcej możliwości na sesje ubraniowe:) A trochę zaległości się nazbierało.

Tym razem sesja zdjęciowa odbyła się w okolicy Wodozbioru, na północ od Warszewa przy spacerach z dwójką znajomych i Lunką. Dzięki Piotrek za fotografie:)

niedziela, 18 grudnia 2016

Świąteczne kolorowe renifery...


Już w listopadzie zabrałam się za szycie reniferów na święta. Zamysł był taki, że będą na jarmark bożonarodzeniowy. W dzień jarmarku lało okropnie i nawet się nie rozbijałam ze swoim małym stoliczkiem. Tak czy siak jestem z nich zadowolona, każdy jest wyjątkowy:) Pooglądajcie.