środa, 10 sierpnia 2016

Sukienka dla mnie, sukienka dla mamy...


Agrafkowa dzianina jersey... Zachorowałam na nią jak tylko zobaczyłam ją z sklepie stacjonarnym w Zielonej Górze. No ale 38zł za metr bieżący... A potem przeglądnęłam jedną stronkę i jest. U producenta za mniej niż połowę tej ceny (tu). 


Wykrój zaczerpnęłam z Ottobre Woman (nr 2/2014, model 19). Jest to drugie moje ubranko z tej gazety i potwierdziło się to co kiedyś usłyszałam - te ciuchy po prostu dobrze leżą. Top, który kiedyś uszyłam nadal czeka na publikację:) Gdyby tylko Ottobre nie było takie drogie... to z pewnością bym je kupowała. Może jeszcze dojdę do etapu, że się nie będę mogła oprzeć;)

Dekolt (pogłębiłam dosyć sporo w stosunku do oryginalnego wykroju) i pachy wykończyłam przez podwinięcie, a od pasa w dół wszyta jest nieelastyczna podszewka, co mam nadzieję zapobiegnie rozciągnięciu sukienki na pupie. 


Uwielbiam ją, jest taaakaaa wygodna i miła w dotyku...



A tutaj obie sukienki razem i przechodzimy do maminej...




Cytrusowa sukienka to model nr 10 z Anny Mody na Szycie nr 4/2015, który miałam już odrysowany przy okazji szycia Niebieskiej Marilyn Monroe (tu). Tym razem w całości i taki jaki zamierzali konstruktorzy. Szyta była wspólnymi siłami, bo mama wycięła poszczególne części kiedy mnie nie było, a ja potem pozszywałam. Niestety, jako że ostatnio szyła coś kiedy byłam małą dziewczynką, nie pomyślała o spasowaniu wzorów na przodzie... Jest plan żeby to jeszcze ukryć pod jakąś koronkową pionową wstawką czy czymś w ten deseń. A plan poszerzenia w pasie przy wykrajaniu też jakoś zaginął... Ale ogólnie jesteśmy zadowolone.

Materiał to też jersey z Piramidy Teofilów. Polecam:)


Gwiazdą być;))

A na koniec Kącik Ogrodniczki;)


Pamiętacie moja skrzynkę balkonową z ula? (tu) Teraz moje pomidorki wyglądają w niej tak:




I jeszcze zakwitła mi na balkonie męczennica. Piękna, choć w pąku była ponad 2 tygodnie, a po rozwinięciu się przekwitła w ciągu 3 dni. Zdecydowanie jednak to pnącze warte uwagi ze względu na ten iście kosmiczny kwiatostan...



Męczennica

1 komentarz:

  1. Wygodnie z takimi pomidorkami ;) Bardzo fajnie Was obszyłas! Materiał maminej sukienki bardzo mi przypadł do gustu :)

    OdpowiedzUsuń

Co chciał(a)byś mi powiedzieć?:)