Zawsze zastanawiały mnie na blogach wpisy o treści Zapomniałam dodać na bloga coś co kiedyś uszyłam. No bo jak to tak może być. Ja jak tylko coś uszyję to koniecznie chcę to pokazać tutaj (ok, może w większości przypadków, bo bywa, że 'twór' na widok publiczny się nie nadaje w ogóle...). Jak najszybciej. Marudzę wtedy mojemu I. że musimy zrobić zdjęcia żebym mogła dodać notkę na blogaaaaaaaa. Jakie więc było moje zdziwienie, gdy zabrałam się za przygotowanie tych zdjęć i zorientowałam się, że przecież tej bluzeczki nie dodałam po ukończeniu! Magia jakaś. Lub przeprowadzka;)
Szczecin nowy, stary i szalony. Dla mnie póki co tylko nowy;) Mieszkam tu od 3 tygodni i poznaję najbliższą okolicę. Ogólnie jest pozytywnie.
Wracając do ubrań... Bluzeczkę z tego wykroju już szyłam, co mogliście zobaczyć w tej notce. Bardzo wdzięczny model, który przypasował mi już od pierwszej wersji. Tym razem skroiłam go z pozostałości szarego jearsey'u, a że nie było go wiele przód przecina się poziomo pod biustem, a rękawki dodałam z zielonego jearsey'u po poprzedniej wersji tego topu. Nie byłam pewna jak to wyjdzie, ale efekt finalny bardzo mi się spodobał. Kolorowe rękawki ożywiają całość.

Z jakiego materiału uszyłam spódnicę tego sama nie wiem:D Znalazłam go kiedyś w second handzie. Z jednej strony jakby lekko zamszowy z drugiej śliski. Kolejna magia;)
Igor: A to ta sukienka?
Ja: Jaka sukienka?
Igor: No ta co uszyłaś?
Ja: Tak uszyłam. SPÓDNICĘ...
Igor: A, wygląda jak sukienka.